WYZNANIA FLORYSTY: szef (nie)idealny

Dba o zapas kawy w szafce na zapleczu. Pochwali od czasu do czasu, czasem skrytykuje. Przy dużych zleceniach zamawia catering dla pracowników. Daje premie po ciężkiej pracy w czasie świąt, kiedy tłumy ludzi przybywają do kwiaciarni. Co tu wiele pisać? Szef idealny!
…ale ten artykuł nie będzie o takim typie opowiadał. Z przymrużeniem oka zajmiemy się grzeszkami jakie często popełniają osoby prowadzące biznes florystyczny. Oczywiście pracownicy też do świętych nie należą, ale o tym porozmawiamy w osobnym artykule.

Malkontent

N-ta godzina pracy, ruch spory, kilka zamówień na już i na dodatek hoboki pełne nieobrobionych kwiatów z giełdy. Nie wiadomo od czego zacząć, robisz co możesz i jakimś cudem ze wszystkim się wyrabiasz przed zamknięciem. Zmęczona zabierasz się do wyjścia, wchodzi on… w duchu liczysz trochę na dobre słowo uznania, za opanowanie dzisiejszego chaosu, dlatego gdy słyszysz:
– Ile tu kurzu na półkach! A doniczkowe widzę, że nie podlane. Chyba tak tego nie zostawisz? <tu następuje głośne, teatralne westchnięcie, połączone z dramatycznym przewróceniem oczami> Za coś ci płacę, nieprawdaż? – szczęka wypada ci z zawiasów, a słów po prostu brakuje. Później wieczorem Twój małżonek zachodzi w głowę, co ci zrobiło to biedne ciasto, że je z taką zaciekłością wyrabiasz, a ty w głowie tworzysz idealna ripostę jakiej użyjesz następnym razem w konfrontacji z szefem.

Oczywiście, nikt nie oczekuje, że będzie nieustannie wychwalany, ale miłe słowo od czasu do czasu może zdziałać cuda, a z pewnością pomoże uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji, kiedy wybuchnie piętrząca się w pracowniku frustracja.

Niezorientowany 

Ten typ szefa jest szefem, ponieważ postanowił, że w życiu zajmie się szefowaniem. Nie ma znaczenia w jakiej branży, ważne by być najważniejszym w firmie. Prowadzenie sklepu odzieżowego? Kwiaciarni? Salonu samochodowego? Żaden problem! Dla niego te biznesy są bez różnicy, zarządzanie jest takie samo. To jeden z gorszych typów, ponieważ swoim brakiem wiedzy o specyfice biznesu florystycznego, nie wykorzysta w pełni możliwości jakie ma, co spowoduje złe prosperowanie kwiaciarni. Wprawdzie nietypowe połączenia są teraz w modzie np. pizza z kiwi. Jednakże rzeźni z kwiaciarnią nie połączymy, żeby biznes działał, nie można uogólniać i wrzucać wszystkich branż do jednego worka. Każdy biznes jest inny i wymaga od szefa pewnej wiedzy.

Detektyw 

Dzień spokojny, ruch mały, więc wykorzystujesz czas na porządki (wszyscy wiemy, że sprzątanie w kwiaciarni to takie „neverending story”). Nagle dzwoni telefon. Bez patrzenia na wyświetlacz, domyślasz się kto, ale nie wiesz dlaczego dzwoni po raz dziesiąty tego dnia.

(T)y: Dzień dobry
(Sz)ef: Są zrobione gotowe bukiety?
(T): Tak
(Sz): Ile?
(T): Pięć
(Sz): Za mało, powinno być siedem. Z czego te bukiety?
(T): Pierwszy bukiet: trzy gerbery, pięć goździków, cztery tulipany…(pominiemy całą wyliczankę)
(Sz): Jakie kolory?
(T): Gerbera różowa, goździk biały i różowy… (tu też nie będziemy przedłużać wyliczanką)
(Sz): Bezsensu! Wszystkie goździki powinny być białe! Z jakiego papieru kryza?
(T): Zielonego
(Sz): Kto tak robi?! Od kiedy takim papierem podkładamy różowo-biały bukiet?!
(T): Moim zdaniem ten kolor papieru ładnie podkreśla różowe odcienie…
(Sz): Nie interesuje mnie Twoje zdanie. To moja kwiaciarnia i moje słowa są świętością, a ja nie życzę sobie używania razem takich kolorów.

W tym momencie myślami wracasz do czasów szkoły średniej, kiedy ze znajomymi wpadliście na głupi pomysł wagarów i zostaliście złapani przez policję jak piliście piwo przy ognisku nad rzeką. Nawet oni nie zadawali tylu pytań i byli zdecydowanie milsi. Następnie próbujesz sobie przypomnieć tytuł ostatnio oglądanego filmu kryminalnego – tam też przesłuchanie nie było tak szczegółowe, a detektyw badał sprawę morderstwa, a nie ilości gerber i goździków w bukiecie.

Dialog był zdecydowanie dłuższy, w końcu trzeba było opisywać każdy bukiet po kolei, a na koniec wysłuchać wykładu, że nie ma ruchu, ponieważ w bukiecie nr 1, jest pomieszany różowy goździk z białym. Mogłoby się wydawać, że to scenka z absurdalnego filmu. Niestety, to dialog z życia wzięty. Drodzy szefowie, mamy świadomość, ze pracownicy bywają różni, ale kompletny brak zaufania, urządzanie przesłuchań i brak możliwości wykazania się kreatywnością, może zniechęcić pełnego pasji florystę. Miejcie to na uwadze 😉

Robot 

Dla niektórych przedsiębiorców ich biznes jest całym światem. To ich dziecko, o które troszczą się nieustannie, nawet leżąc w szpitalu na sali pooperacyjnej. Oczywiście rozumiemy, że niektórzy mają takie podejście, jednakże czasem zdarza się, że taki typ szefa uważa za oczywiste, że pracownicy w ten sam sposób będą myśleć. Wolny weekend na ślub dziecka? Tydzień L4 z powodu zapalenia płuc? Co za absurd! To niedopuszczalne! Brak empatii i zachowywanie się niczym robot nierozumiejący, że pracownik ma prawo do życia prywatnego, to niestety częsty z grzeszków szefów kwiaciarni/pracowni florystycznej.

Lekkoduch 

Zdarzają się też przypadki będące całkowitym przeciwieństwem szefa-robota. Ten typ nie przejmuje się za bardzo. Jest bardzo wyluzowany, zostawia pracownikowi wolną rękę praktycznie w każdej sytuacji i gdy tylko jest okazja zwala na niego dodatkowe obowiązki. Lekkoduch zwykle odbiera telefon za piątym razem, o ile w ogóle go odbierze. Skupia się głównie na swoich potrzebach i rozrywkach, wierząc, że biznes będzie się kręcił bez jego udziału.

(T): Przyszło wezwanie do zapłaty faktur za telefon.
(Sz): Taaaak? Ojej zapomniało mi się. Zaraz się tym zajmę.
(T): Kiedy przyjdzie fachowiec od oświetlenia? Bo coraz bardziej mruży i gaśnie światło w lokalu. (o czym pracownik wspominał już w poprzednim tygodniu)
(Sz): Aaaaaaa no tak, to po niego też zadzwonię.
2 tygodnie później…
(T): Telefon odłączony, kompletny brak światła, co robić?
(Sz): Ojej, ojej to się porobiło. Zapal świeczki, będzie klimatycznie, klientom mów, że to taka nasza wersja akcji „Godzina dla Ziemi”. W wolnej chwili zadzwoń, po kogoś od elektryki. Aha, a poszukasz gdzieś numer faktur do zapłaty? Bo gdzieś mi się zapodziały…

No niestety, lekkoduch jest jak szczeniak – bardzo sympatyczny, ale z nim ma się więcej obowiązków, na dodatek pojawiających się znienacka.

Wizjoner na raty

Z rozmowy o pracę wychodzisz jak we śnie. Oczyma wyobraźni widzisz, jak całą noc z resztą zespołu tworzysz dekorację przemieniającą salę weselną w tajemniczy ogród. Już wiesz, że znalazłaś pracę marzeń. Cieszysz się, że udało ci się zrobić dobre wrażenie, ponieważ to nie była byle rozmowa, tylko właśnie w TEJ mega popularnej kwiaciarni mającej kilkanaście tysięcy followersów na facebooku i instagramie! Szefowa opowiedziała o swoich pomysłach na rozwój firmy i tego jak ważnym elementem tej układanki będziesz ty. Praca przy bajecznych zleceniach, które są w zasięgu ręki, na dodatek korzystna wypłata i premie uznaniowe. Do domu fruniesz jak na skrzydłach, by pochwalić się rodzinie i znajomym jakie miałaś szczęście i do jakiego niesamowitego miejsca trafiłaś.
Pół roku później…
Chyba po raz setny zamiatasz czystą podłogę kwiaciarni nucąc sobie pod nosem „(…)a miało być tak pięknie, miało nie wiać w oczy nam(…)” Niestety nie brałaś udziału w tworzeniu wspaniałych dekoracji ekskluzywnych eventów, bo takie zlecenia, to tylko pobożne życzenia szefowej, która snuje wielkie plany i właściwie na tym się wszystko kończy, no czasem w przypływie entuzjazmu wykupuje promowanie w mediach społecznościowych, co wyjaśniło ogrom polubień fanpage’a i mizerny odzew na dodawane treści. W kwiaciarni ruch słaby, dlatego też pomimo ciężkiej, wielogodzinnej pracy przed Walentynkami czy Dniem Kobiet, obiecane premie nigdy nie zmaterializowały się w formie pieniężnej, ani w jakiejkolwiek innej postaci. Myślisz sobie, że już nawet nie o te premie chodzi, ale wypłata… Wiadomo, że kupowanie na raty to spora wygoda, szkoda, że wszystkie wydatki musisz dokładnie rozplanowywać, ponieważ na raty to ty wypłatę dostajesz. Zazwyczaj ludzie 10-siątego dnia każdego miesiąca dostają przelew z wynagrodzeniem, ty jak masz szczęście to dostaniesz połowę kwoty w pomiętej kopercie. Resztę stopniowo, tydzień po tygodniu masz sobie dobierać z utargów. Dlatego taką sympatią darzysz klientów płacących gotówką. W sumie, jakby się nad tym głębiej zastanowić, to są też dobre strony – wielu ludzi narzeka, że brakuje im pieniędzy pod koniec miesiąca, ty tego problemu nie masz, ponieważ nieraz ostatnią część wypłaty dostawałaś końcem miesiąca. W każdej sytuacji można znaleźć pozytyw, ale mimo wszystko wieczorem zagłębiasz się w morze ofert pracy i z większą ostrożnością wybierasz te, gdzie wyślesz swoje CV.

Na koniec tylko krótka refleksja: kwiaciarnia to gra zespołowa, do zwycięstwa potrzebna jest zgrana drużyna. Właściwa współpraca między szefem a pracownikami to podstawa!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

5 × 2 =